<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Isido.pl - o internecie, zarządzaniu projektami i pracy grupowej &#187; Z życia wzięte</title>
	<atom:link href="http://www.isido.pl/blog/index.php/category/z-zycia-wziete/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.isido.pl/blog</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Aug 2010 14:04:24 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Pragnienie prywatności</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/08/08/pragnienie-prywatnosci/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/08/08/pragnienie-prywatnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Aug 2010 21:12:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=293</guid>
		<description><![CDATA[Internet przeżywa dopiero swoje &#8220;pierwsze&#8221; pokolenie. Nie ma jeszcze osób, które z internetem za pan brat i dojrzewały, i starzały się- ten proces dopiero następuje. Jeden z jego objawów możemy zaobserwować na własnej skórze &#8211; onegdaj zajmowaliśmy się klasycznym serwisem &#8220;z portfoliami&#8221; wszelkiej maści twórców multimedialnego rzemiosła. W bliskim kontakcie z osobami zajmującymi się owym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Internet przeżywa dopiero swoje &#8220;pierwsze&#8221; pokolenie. Nie ma jeszcze osób, które z internetem za pan brat i dojrzewały, i starzały się- ten proces dopiero następuje. Jeden z jego objawów możemy zaobserwować na własnej skórze &#8211; onegdaj zajmowaliśmy się klasycznym serwisem &#8220;z portfoliami&#8221; wszelkiej maści twórców multimedialnego rzemiosła. W bliskim kontakcie z osobami zajmującymi się owym serwisem pozostajemy do dziś. <span id="more-293"></span></p>
<p>I dziś, po blisko 10 latach od startu, coraz szerszą falą zaczynają napływać głosy ludzi, którzy wówczas stawiali pierwsze kroki &#8211; z aparatem, photoshopem czy 3D MAXem &#8211; z prośbami, by przypomnieć im hasło, usunąć konto, poinstruować jak wymienić prace. Bowiem życie poszło do przodu a konta zostały, prezentując dzieła, pod którymi w chwili obecnej niekoniecznie każdy z użytkowników chciałby się podpisać. A Google jest bezlitosne i oznaczone imieniem i nazwiskiem portfolio jak tkwiło na pierwszej stronie wyników wyszukiwania, tak tkwi. I jednym psuje humor, innym opinię, a jeszcze inni od lat nie zajmują się tym, co w owym portfolio prezentują.</p>
<p>Brak myślenia o konsekwencjach zamieszczania czegokolwiek w sieci jest na pewno chorobą wieku dziecięcego. Ciekawi mnie tylko, czy chodzi o kończące się już dzieciństwo Internetu, czy o dzieciństwo jego poszczególnych użytkowników ? <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/08/08/pragnienie-prywatnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zróbmy to na Jobbsa</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/07/14/zrobmy-to-na-jobbsa/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/07/14/zrobmy-to-na-jobbsa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 13:46:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=312</guid>
		<description><![CDATA[Mistrzostwo machiny marketingowej Apple w połączeniu ze specyficznym pojmowaniem słowa &#8220;obiektywizm&#8221; przez propagandzistów pracujących w Infinite Loop, przyniosło dość niespodziewane rezultaty na płaszczyźnie kulturowej  
Otóż, podczas niedawnej sesji rozwoju/poprawiania/dostosowywania do potrzeb użytkowników jednego z dawno napisanych systemów katalogowo-bazodanowych, powstał problem niejasnego dla użytkowników sposobu korzystania z jednej z opcji. Ze względu na to, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mistrzostwo machiny marketingowej Apple w połączeniu ze specyficznym pojmowaniem słowa &#8220;obiektywizm&#8221; przez propagandzistów pracujących w <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Infinite_Loop_%28street%29">Infinite Loop</a>, przyniosło dość niespodziewane rezultaty na płaszczyźnie kulturowej <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> <span id="more-312"></span></p>
<p>Otóż, podczas niedawnej sesji rozwoju/poprawiania/dostosowywania do potrzeb użytkowników jednego z dawno napisanych systemów katalogowo-bazodanowych, powstał problem niejasnego dla użytkowników sposobu korzystania z jednej z opcji. Ze względu na to, że ingerencja w oprogramowanie w tym akurat miejscu mogłaby okazać się dość kosztowna, jedna z uczestniczących w pracy osób pozwoliła sobie na żart &#8211; &#8220;a może zrobimy to na Jobbsa?&#8221;</p>
<p>I co się okazało? Wszyscy, jak jeden mąż, zorientowali się, że osoba ta ma na myśli wytłumaczenie użytkownikom, że opcja działa w sposób idealnie dostosowany do potrzeb, tyle tylko że użytkownicy nie bardzo wiedzą jak poprawnie jej używać. Tak jak problemy z zasięgiem w iPhone spowodowane były błędnym sposobem trzymania telefonu.</p>
<p>Propozycja wywołała raczej ogólną wesołość, ale jak widać, zachowanie Apple zaowocowało powstaniem nowego memu <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Zapewne nie pierwszego i nie ostatniego &#8211; z tym, że produkty z Cupertino wpływają na współczesną kulturę na wiele sposobów, raczej nikt się już dziś nie spiera.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/07/14/zrobmy-to-na-jobbsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ile kosztują zasady, czyli nie popadajmy w paranoję</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/07/09/ile-kosztuja-zasady-czyli-nie-popadajmy-w-paranoje/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/07/09/ile-kosztuja-zasady-czyli-nie-popadajmy-w-paranoje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Jul 2010 12:27:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Technikalia]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=260</guid>
		<description><![CDATA[Mieliśmy okazję robić serwis internetowy dla jednej z dość dużych, obrośniętych w procedury i instrukcje wewnętrzne firm.  Jak to często w przypadku korporacji bywa, zadanie &#8211; z punktu widzenia specjalistów o freelancerskiej przeszłości  &#8211; kwalifikowało się do kategorii &#8216;misja specjalna&#8217;.
Po kolei. Osoby władne podejmować decyzje były już tak wymęczone poprzednim systemem zarządzania treścią, a z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mieliśmy okazję robić serwis internetowy dla jednej z dość dużych, obrośniętych w procedury i instrukcje wewnętrzne firm.  Jak to często w przypadku korporacji bywa, zadanie &#8211; z punktu widzenia specjalistów o freelancerskiej przeszłości  &#8211; kwalifikowało się do kategorii &#8216;misja specjalna&#8217;.<span id="more-260"></span></p>
<p>Po kolei. Osoby władne podejmować decyzje były już tak wymęczone poprzednim systemem zarządzania treścią, a z drugiej strony zachęcone ceną usługi, że sama produkcja poszła gładko i bez problemów, ku naszemu lekkiemu zaskoczeniu. Klient zastrzeżeń ani poprawek w trakcie wdrażania projektu nie zgłaszał, schody zaczęły się dopiero przy&#8230; instalacji na serwerze Klienta. Na marginesie- w efekcie koszty tej instalacji stanowiły zauważalny procent kosztów wykonania strony, a łatwo można było ich uniknąć.</p>
<p>W czym tkwił problem? Zwykle własne oprogramowanie instalujemy Klientowi sami, ale w tym konkretnym przypadku &#8211; ze względów &#8220;bezpieczeństwa&#8221; &#8211; było to niemożliwe. Niemożliwe było nawet uzyskanie informacji o konfiguracji serwera, a że koszt napisania instalatora nie był uwzględniony w cenie usługi, Klient nową stronę instalował sobie sam <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Per aspera ad astra chciało by się rzec. Instalowanie oprogramowania trwało niestety długo, w miarę możliwości (dane specjalnego znaczenia!!) służyliśmy pomocą, co sprowadzało się przede wszystkim do prowadzenia rozbudowanej korespondencji mailowej oraz licznych kontaktów telefonicznych. Nowe technologie są wspaniałą rzeczą, jednakże w przypadku przekazywania specjalistycznych instrukcji postępowania i komunikatów o błędach nie zawsze się sprawdzają.</p>
<p>Zaczęło być niefajnie, Klient się denerwuje (bo strona mu nie działa), my też się denerwujemy (bo Klient się denerwuje&#8230; a secundo- bo wedle naszej najlepszej wiedzy wszystko powinno chodzić jak złoto), dostępu do serwera FTP nadal nie mogliśmy uzyskać. W końcu wyjście z sytuacji godne Salomona &#8211; przyjedzie do nas pracownik ze służbowym laptopem.</p>
<p>Służbowy laptop połączył się z FTP bez problemu, w 30 sekund znaleźliśmy błąd, w kolejne 30 sekund uruchomiliśmy serwis.</p>
<p>Błąd jak się okazało był z gatunku niespodziewanych, ale łatwych do usunięcia: używany przez osobę instalującą oprogramowanie klient FTP przy przesyłaniu pliku na serwer nie poradził sobie ze znakami nowej linii i zbił jedną z bibliotek do jednej linii tekstu.</p>
<p>Wnioski z powyższego case study:<br />
procedury bezpieczeństwa zakazujące wydania osobom spoza firmy dostępu do serwera (mimo podpisanej umowy i naszej propozycji  podpisania osobnej, drakońskiej, bezpłatnej umowy na instalację oprogramowania) kosztował wydawnictwo lekko licząc dodatkowe kilkaset złotych. Służbowa podróż osoby z laptopem na dystansie 100km, dzień pracy, czas poświęcony przez osobę instalującą oprogramowanie, czas &#8211; dobre dwa tygodnie &#8211; poświęcony przez pracowników z obu stron na zidentyfikowanie problemu, usunięcie problemu i na koniec na zainstalowanie systemu.</p>
<p>Kosztów tych można było uniknąć. Wystarczyło dać zleceniobiorcom dostęp do FTP na choćby 5 (słownie &#8211; pięć) minut, w jakiejkolwiek formie pozwalającej zapisać pliki &#8211; byłoby po problemie.  Bez opóźnienia i bez kosztów, o nerwach nie wspominając <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Zasady są ważne. Ale&#8230; &#8220;naucz się dobrze wszystkich zasad, żebyś wiedział, kiedy je łamać&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/07/09/ile-kosztuja-zasady-czyli-nie-popadajmy-w-paranoje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aktualności powodziowe? tylko w internecie</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/23/aktualnosci-powodziowe-tylko-w-internecie/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/23/aktualnosci-powodziowe-tylko-w-internecie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 May 2010 23:45:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=289</guid>
		<description><![CDATA[Nie można powiedzieć, by wiosna AD 2010 nie obfitowała w wydarzenia gwałtowne i medialne. Katastrofa prezydenckiego samolotu, kolejna powódź tysiąclecia, o nagłym i niespodziewanym zejściu z tego świata paru wokalistów (z DIO na czele) nie wspominając. Tematem który żywotnie nas ostatnio obchodził była rzecz jasna sytuacja powodziowa na Opolszczyźnie oraz w stolicy Dolnego Śląska.
I tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie można powiedzieć, by wiosna AD 2010 nie obfitowała w wydarzenia gwałtowne i medialne. Katastrofa prezydenckiego samolotu, kolejna powódź tysiąclecia, o nagłym i niespodziewanym zejściu z tego świata paru wokalistów (z DIO na czele) nie wspominając. <span id="more-289"></span>Tematem który żywotnie nas ostatnio obchodził była rzecz jasna sytuacja powodziowa na Opolszczyźnie oraz w stolicy Dolnego Śląska.<br />
I tak jak w 1997 r. najlepszym &#8211; imho- źródłem informacji były reportaże Marii Wiernikowskiej, tak przy tegorocznej powodzi najlepiej sprawdza się internet.</p>
<p>W 1997 r. sieć w Polsce raczkowała. Mam wrażenie, że był to czas zakładania sobie pierwszych skrzynek pocztowych w domenie @polbox.com, korzystania z netszkapy i altavisty i umawiania się na pogaduszki poprzez ICQ. Ale nic sobie za te wspomnienia uciąć nie dam. W każdym razie pewną opcją jest, iż połączenie ze światem następowało za pośrednictwem modemu i wdzwaniania się na linię tepsy poprzez nieśmiertelne 0202122. Trzynaście lat temu aby uzyskać informację na temat tego, co dzieje się na terenach objętych przez powódź włączało się radio lub telewizję z nadzieją, że dziennikarze wspomną choć w kilku słowach o sytuacjach na interesujących nas obszarach. Telefony stacjonarne u rodziny i znajomych mieszkających na zagrożonych powodzią terenach nader często milczały, a o komórkach można było pomarzyć.</p>
<p>W 2010 roku sytuacja zmieniła się diametralnie, a to za sprawą internetu i telefonów  komórkowych. Dziennikarze mam wrażenie są o krok za internautami. Najlepszym źródłem informacji na temat tego, co w tej chwili dzieje się we Wrocławiu nie są lokalne portale (i nie dlatego, że zdarzyło im się zaliczyć pad), nie jest nią oficjalna strona miasta Wrocławia, ani nie jest nim regionalne wydanie ogólnopolskiego portalu, a blogi. Konkretnie blog: <a href="http://wroclawzwyboru.blox.pl/html" target="_blank">wroclawzwyboru.blox.pl</a>. Robota iście koronkowa, a przy okazji społecznościowy majstersztyk, któremu można tylko przyklasnąć. Pracowicie zbierane relacje, nadsyłane przez dziesiątki- jeśli nie setki &#8211; mniej lub bardziej przypadkowych czytelników. Wiadomości w formie podcastów. Liczne zdjęcia. Apele o pomoc, sygnały na temat możliwości przerwania wałów przez podnoszącą się Odrę, aktualizowane w zasadzie co kilka minut doniesienia z powodziowego frontu. Nowe wiadomości pojawiały się minionej nocy aż do 7 rano. Konia z rzędem temu, kto wskaże redakcję która wykazała się podobną pracowitością. W tej sytuacji absolutnie mnie nie dziwi, że blog notuje kilkadziesiąt tysięcy wejść w ostatnich dniach.</p>
<p>Jako przedstawicielka &#8216;pokolenia sieci&#8217; nie mam odruchu włączania radia i poszukiwania tam najbardziej aktualnych informacji. Telewizja również nie jest w stanie w tak ekstremalnych przypadkach dostarczyć najświeższych informacji, bowiem po pierwsze telewizyjny hot news to w internecie wiadomość sprzed dobrych paru chwil, a po drugie maniera dziennikarska nakazująca powtarzać każdego newsa po naście razy z tym samym komentarzem wykończyłaby świętego. Pozostaje internet i jak widać na załączonym obrazku, sprawdza się on nieźle. Oczywiście trzeba brać poprawkę na pewien chaos w podawanych wiadomościach oraz na kolportowane w najlepszej nawet woli newsy nie potwierdzone, ale też ilość kanałów jakimi w necie dystrybuowane są informacje jest ogromna i pozwala na skonfrontowanie i potwierdzenie wiadomości u innego źródła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/23/aktualnosci-powodziowe-tylko-w-internecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pageviews i AJAX &#8211; odwrócenie trendu</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/19/pageviews-i-ajax-odwrocenie-trendu/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/19/pageviews-i-ajax-odwrocenie-trendu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 21:10:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technikalia]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=259</guid>
		<description><![CDATA[Dziś temat o którym wspominałem ostatnio. Nie wiem jak u innych &#8220;z branży&#8221;, ale ja ostatnio zauważam u Klientów wzmożoną walkę o odsłony. Na tyle wzmożoną, że często gęsto kończy się usunięciem nie tak dawno wprowadzanych funkcji na stronach.
Jakiś czas temu większość e-biznesmenów dla których wykonujemy zlecenia  zgłaszała chęć rozbudowy strony o AJAXowo &#8211; DHTMLowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś temat o którym <a href="http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/07/dziala-dziala-to-nie-ruszaj/">wspominałem ostatnio</a>. Nie wiem jak u innych &#8220;z branży&#8221;, ale ja ostatnio zauważam u Klientów wzmożoną walkę o odsłony. Na tyle wzmożoną, że często gęsto kończy się usunięciem nie tak dawno wprowadzanych funkcji na stronach.<span id="more-259"></span><br />
Jakiś czas temu większość e-biznesmenów dla których wykonujemy zlecenia  zgłaszała chęć rozbudowy strony o AJAXowo &#8211; DHTMLowe bajery. Zlecenia te wykonywaliśmy z ochotą, nie przypuszczając co stanie się pół roku później <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dziś bowiem &#8211; po upływie tych kilku miesięcy &#8211; coraz więcej klientów prosi, żeby te bajery powyłączać lub przerobić. Dlaczego? Ano dlatego, że chcą poprawić statystyki swoich serwisów- a rezygnacja z lightboxa czy DHTMlowych tabów potrafi wydatnie zwiększyć ilość odsłon. Zlecenia te wykonujemy z nie mniejszą ochotą, ale sytuacja skłoniła mnie do wysondowania sprawy.</p>
<p>Otóż okazało się, że większość osób proszących o tego rodzaju zmiany zaczęło poważnie traktować możliwość zarabiania na reklamie, a pozostała część &#8211; porównała swoje statystyki z szacunkami o statystykach konkurencji.</p>
<p>Z kolei na pytanie o przyczynę zainteresowania reklamą ogólna odpowiedź brzmi &#8211; &#8220;a bo się dowiedziałem/dowiedziałam, że ja też mogę&#8221;. Co ciekawe, głównym źródłem informacji jest próba zorientowania się w zasadach działania i korzyściach korzystania z AdWords.</p>
<p>Pozostaje mieć zatem nadzieję, że długi ogon reklamy online będzie rósł i rósł <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>P.S. Do tej pory, najbardziej przemyślany pod względem nabijania odsłon  serwis wskazany przez klienta, to mobile.de <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/19/pageviews-i-ajax-odwrocenie-trendu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Działa? Działa. To nie ruszaj!</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/07/dziala-dziala-to-nie-ruszaj/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/07/dziala-dziala-to-nie-ruszaj/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 May 2010 08:33:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technikalia]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=249</guid>
		<description><![CDATA[Stało się tak, że długo, długo działający system intranetowy, który usprawnia działanie firmy jednego z naszych Klientów wymaga rozbudowy. Tłem do tej potrzeby jest fakt, że Klient zatrudnił doradcę biznesowego, który ma sprawić, że firma przyniesie większe zyski, a jej pracownikom będzie żyło się lepiej   I &#8220;przemyślunka mnie dopadły&#8221; po spotkaniu trójstronnym ja-Klient-doradca.
Otóż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stało się tak, że długo, długo działający system intranetowy, który usprawnia działanie firmy jednego z naszych Klientów wymaga rozbudowy. Tłem do tej potrzeby jest fakt, że Klient zatrudnił doradcę biznesowego, który ma sprawić, że firma przyniesie większe zyski, a jej pracownikom będzie żyło się lepiej <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  I &#8220;przemyślunka mnie dopadły&#8221; po spotkaniu trójstronnym ja-Klient-doradca.<span id="more-249"></span></p>
<p>Otóż od bardzo dawna wyznaję zasadę, że lepsze jest wrogiem dobrego, a pochodząca z tematu sentencja jest jednym z istotniejszych elementów spośród tych, które kładę do głowy nowym pracownikom. Zaraz po &#8220;<strong>rób backupy!</strong>&#8221; <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W luźnej rozmowie na spotkaniu zdarzyło mi się wyrazić rzeczony pogląd, co doradca biznesowy skwitował prostym &#8220;Może i tak, ale wtedy nie miałbym pracy ani ja, ani pana firma nie dostałaby tego zlecenia&#8221;. Pomyślałem najpierw &#8211; ma chłop rację. Ale zaraz potem &#8211; no zaraz, przecież gdyby wszystko działało wystarczająco dobrze, nikt by nie myślał o tym, żeby coś zmieniać &#8211; w dużym biznesie po prostu nie ma pieniędzy na sztukę dla sztuki.</p>
<p>I tak, po zastanowieniu, uznawszy argumenty drugiej strony, pozostaję przy swoim poglądzie. Z tym jednak, że nie oznacza on awersji do wszelkiego rodzaju zmian. Oznacza tyle, że należy wystrzegać się jak ognia zmian wprowadzanych bez potrzeby i zastanownienia &#8211; tylko dlatego, że &#8220;pojawiła się nowa wersja&#8221;, albo &#8220;bo teraz jest taka nowa technologia&#8221;. Jeśli nowa wersja lub nowa technologia ma zalety, które po analizie sprawdzą się w konkretnym zastosowaniu, należy ocenić jej plusy i minusy. I dopiero wtedy podjąć decyzję o zmianach.</p>
<p>Inaczej może skończyć się tak jak w przypadku kilku Klientów, którzy jakiś czas temu prosili o uruchomienie na ich stronach DHTML-owo &#8211; AJAXowych bajerów, a dziś, kiedy okazało się że wyraźnie spadła ilość odsłon &#8211; proszą o to, by je usunąć. Ale to temat na osobny wpis <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W sytuacji wspomnianej na początku wpisu- gdyby firma działała jak należy (w skrócie &#8211; po prostu &#8220;działała&#8221;), nie byłoby potrzeby zatrudniania doradcy i usprawniania procesów biznesowych. I wprowadzania zmian w działającym od kilku lat oprogramowaniu.</p>
<p>Tak jak do tej pory nie było potrzeby <a href="http://biznes.onet.pl/najstarszy-komputer-w-polsce-zwolniony-z-pracy,18861,3219746,1,fotoreportaze-detal-galeria" target="_blank">wymieniać sprawdzającej się, poczciwej Odry</a> w Ośrodku Informatyki PKP w Lublinie.</p>
<p>W końcu cała historia społeczeństwa informatycznego to historia produktów &#8220;wystarczająco dobrych&#8221;, a nie &#8220;perfekcyjnie dobrych&#8221;. Być może sprawy zaszły odrobinę za daleko  (vide błędy w Facebooku) ale&#8230; całość działa.</p>
<p>Podsumowując &#8211; innowacje dobrą rzeczą są, w końcu chodzi o to aby się rozwijać. Ale nie bez planu i strategii. Pierwsze pytanie jakie należy sobie zadać przy zmianach powinno brzmieć &#8220;dlaczego chcę zmienić to i tamto&#8221;, a kolejne &#8211; &#8220;w jaki sposób owe zmiany usprawnią mój biznes&#8221;. Potem jest jeszcze pytanie o koszty zmian. I dopiero można podjąć wyważoną decyzję, która będzie miała długotrwałe i pozytywne skutki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/07/dziala-dziala-to-nie-ruszaj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Facebug czyli &#8220;jak przez głupi błąd programisty podejrzeć czyjś czat na Facebooku&#8221;</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/05/facebug-czyli-jak-przez-glupi-blad-programisty-podejrzec-czyjs-czat-na-facebooku/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/05/facebug-czyli-jak-przez-glupi-blad-programisty-podejrzec-czyjs-czat-na-facebooku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 16:24:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Technikalia]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=266</guid>
		<description><![CDATA[Na Antywebie odnalazłem wpis o ledwie odkrytym babolu w Facebooku. Grzegorz Marczak pisze o jego objawach, które pozwalają na podejrzenie chatu innej osoby. Na załączonym do wpisu video widać jednak że nie chodziło tylko o chat. Po zastanowieniu się, przyczyna błędu mogła być wyjątkowo trywialna&#8230; a skutki opłakane.
Otóż, na rzeczonym wideo widać, jak użytkownik wybiera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na Antywebie odnalazłem <a href="http://antyweb.pl/co-za-wpadka-facebooka-kazdy-mogl-widziec-nasz-live-chat/" target="_blank">wpis</a> o ledwie odkrytym babolu w Facebooku. Grzegorz Marczak pisze o jego objawach, które pozwalają na podejrzenie chatu innej osoby. Na załączonym do wpisu video widać jednak że nie chodziło tylko o chat. Po zastanowieniu się, przyczyna błędu mogła być wyjątkowo trywialna&#8230; a skutki opłakane.<span id="more-266"></span></p>
<p>Otóż, na rzeczonym <a href="http://www.youtube.com/watch?v=ny8ui4delEo&amp;feature=player_embedded" target="_blank">wideo</a> widać, jak użytkownik wybiera opcję &#8220;Zobacz, jak wygląda Twój profil widziany przez innych&#8221; i faktycznie, widzi profil &#8220;oczami&#8221; wybranego użytkownika, a dodatkowo&#8230; widzi zminimalizowany chat tegoż użytkownika i &#8211; jak się zdaje &#8211; jego zaproszenia do znajomych (w 0:28 nie ma na górnej belce powiadomień, a w 0:45, po zmianie użytkownika &#8211; są).</p>
<p>Cóż, widziałem podobnego rodzaju objawy wiele razy, na szczęście nie zdarzyło nam się wypuścić ich do klienta a co dopiero puścić live. Najczęściej przyczyną był błąd tyleż durnowaty, co, jak widać, brzemienny w skutki.</p>
<p>Otóż, wystarczy że programista w warunku <strong>sprawdzania</strong> czy ID profilu jest zgodne z jakąś wartością, pomyli się i zastosuje instrukcję <strong>przypisania</strong>. Czyli (w wielu językach programowania) zamiast a==b napisze a=b.</p>
<p>Albo, trzymając się zasad DRY, użyje tego samego kawałka kodu do pokazywania &#8220;podglądu&#8221; jak i &#8220;prawdziwego widoku&#8221; profilu (co jest w zasadzie ze wszech miar słuszne), a nie wprowadzi warunków odróżniających, który widok właśnie oglądamy &#8211; &#8220;podgląd&#8221;, czy &#8220;prawdziwy&#8221;.</p>
<p>I w opisanym przypadku widać wyraźnie, jaką czkawką może odbić się albo chwila nieuwagi, albo nieumiejętne i zbyt sztywne trzymanie się &#8220;dobrych praktyk&#8221;.</p>
<p>A na koniec jeszcze jeden trywialny błąd ze stajni FB &#8211; w &#8220;Happy Aquarium&#8221;  na dole wyświetlani są znajomi, którzy też posiadają swoje akwaria. I jeśli pierwszy znajomy licząc od lewej ma swoje zdjęcie, a następni nie, to zdjęcie to będzie się powtarzać u wszystkich kolejnych znajomych. Czym to pachnie? Ano, prostym niewyczyszczeniem zmiennej w pętli, czyli błędem tak samo durnowatym jak napisanie &#8220;=&#8221; zamiast &#8220;==&#8221; <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/05/facebug-czyli-jak-przez-glupi-blad-programisty-podejrzec-czyjs-czat-na-facebooku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;O czym by tu napisać&#8221; czyli o jakości materiałów redakcyjnych w internecie</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/03/o-czym-by-tu-napisac-czyli-o-jakosci-materialow-redakcyjnych-w-internecie/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/03/o-czym-by-tu-napisac-czyli-o-jakosci-materialow-redakcyjnych-w-internecie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 May 2010 20:50:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MW</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=245</guid>
		<description><![CDATA[W internecie jest wszystko. Jeżeli czegoś w nim nie ma &#8211; to dany temat w ogóle nie istnieje.  Ta podana pół-żartem, pół-serio prawda powoli zamienia się IMO w zmorę redaktorów i sprawia że jakość informacji serwowanej w sieci systematycznie spada.
Ostatnimi czasy bowiem odczuwam natłok informacji i artykułów których cała treść zawiera się w tytule. I [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W internecie jest wszystko. Jeżeli czegoś w nim nie ma &#8211; to dany temat w ogóle nie istnieje.  Ta podana pół-żartem, pół-serio prawda powoli zamienia się IMO w zmorę redaktorów i sprawia że jakość informacji serwowanej w sieci systematycznie spada.<span id="more-245"></span><br />
Ostatnimi czasy bowiem odczuwam natłok informacji i artykułów których cała treść zawiera się w tytule. I ewentualnie leadzie. Czy chodzi o &#8220;przeklikiwalne&#8221;, 10 &#8211; zdaniowe nibyartykuły na WP, czy o materiały w Wikipedii (choć te ostatnie, dzięki wysiłkowi społeczności jeszcze dotyczą spraw konkretnych) &#8211; powoli po prostu <strong>nie ma o czym pisać</strong>. Świat dostarczył ogromną ilość wiedzy, ale zamieszczenie jej w ciągu kilkunastu lat na rozsianych po świecie dyskach przyzwyczaiło internautów do  szybkiego przyrostu zamieszczanych informacji &#8211; czy to w formie blogów, czy w formie artykułów na portalach horyzontalnych, czy też w formie vortali. O ile są dziedziny, w których merytorycznych nowości nie brakuje (jak choćby współczesny rynek elektroniki, na którym co chwilę pojawia się nowa technologia), o tyle są tematy, w których powiedziano wszystko.</p>
<p>Dla przykładu &#8211; dzieci. Tematyczne portale dziecięce napisały już wszystko co mogły o każdym etapie życia pociech &#8211; od planowania bądź nieplanowania ich narodzin, po przecinanie pępowiny u &#8220;dzieci-dorosłych&#8221; zwanych z angielska &#8220;kidults&#8221;. Nowe trendy, teorie i produkty pojawiają się nieczęsto, a użytkownik klikać musi, użytkownika trzeba przywiązać nowościami, inaczej bowiem statystyki pozbawią redaktorów chleba. Pojawiają się więc krótkie, napchane obrazkową watą materiały na 10 podstron po 1-2 zdania każda, wałkujące fragmenty wielokrotnie przewałkowanych informacji.</p>
<p>Albo gry komputerowe. Proces produkcji gry jest długi i mało efektowny, nowe enginy pojawiają się rzadko, a gatunki wymyślono już wszystkie. A pisać trzeba &#8211; dlatego ostatnio na potęgę można czytać o historii gier, jest to bowiem temat dotychczas niewyeksploatowany i można w nim poruszać się dość sensownie. Jeszcze, bowiem historia gier komputerowych jest krótka. Co będzie potem? Zakład, że krótkie, napchane obrazkową watą materiały na 10 podstron po 1-2 zdania każda?</p>
<p>Inna sprawa, to czy współczesny internauta jest w stanie przebrnąć przez dłuższy materiał przekazujący istotny ładunek wiedzy. Powiadają, że nie bardzo, ale przykłady ze znajomego podwórka &#8211; jak choćby  <a href="http://kosmicznie.blogspot.com/" target="_blank">O obrotach sfer niebieskich</a> &#8211; sugerują, że może jednak tak&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/03/o-czym-by-tu-napisac-czyli-o-jakosci-materialow-redakcyjnych-w-internecie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czas, czas, czas</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/04/29/czas-czas-czas/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/04/29/czas-czas-czas/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 09:00:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Isido.pl]]></category>
		<category><![CDATA[Przychodzi klient do...]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=229</guid>
		<description><![CDATA[Wycena projektu &#8211; ten temat od zawsze budził spore zainteresowanie. Ale zagadnieniem, które w pracy potrafi podnieść temperaturę na równie wysoki poziom jest niewinny &#8220;czas&#8221;. Podejście do czasu wykazywane przez klienta i zleceniobiorcę (pod tę kategorię podchodzą szczególnie firmy zewnętrzne i freelancerzy) jest diametralnie różne. Jedni są z Marsa, drudzy są z Wenus i mimo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.isido.pl/blog/index.php/2009/09/02/krotko-na-temat-wyceny-projektu/" target="_blank">Wycena projektu</a> &#8211; ten temat od zawsze budził spore zainteresowanie. Ale zagadnieniem, które w pracy potrafi podnieść temperaturę na równie wysoki poziom jest niewinny &#8220;czas&#8221;. <span id="more-229"></span>Podejście do czasu wykazywane przez klienta i zleceniobiorcę (pod tę kategorię podchodzą szczególnie firmy zewnętrzne i freelancerzy) jest diametralnie różne. Jedni są z Marsa, drudzy są z Wenus i mimo wzmożonych wysiłków trudno przeciwną stronę przekonać do swoich racji.</p>
<p>Przykład z życia wzięty: dzwoni potencjalny klient, przedstawia swój problem, proponujemy mu wstępne rozwiązanie. Klient wydaje się być zainteresowany dalszą współpracą, spotykamy się, ustalamy szczegóły, w tym &#8211; uwaga, uwaga &#8211; wstępny harmonogram działań. I gdybyśmy grali w grę fabularną to dochodzimy w tym mniej więcej momencie do etapu: korytarz którym podążasz rozdziela się. Masz trzy drogi: prawo, lewo czy prosto?</p>
<p>W przypadku klienta oznacza to mniej więcej że: opcja nr 1, najprzyjemniejsza- wszystko idzie zgodnie z planem (i tu przydaje nam się Isido <img src='http://www.isido.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  pozwalające wszystko dobrze zaplanować, rozrysować, podzielić koszty i pracę). Opcja nr 2, mniej miła, ale zdarza się- klient się rozmyśla i rezygnuje ze współpracy. Opcja nr 3, najbardziej konfliktogenna &#8211; klient sprawia wrażenie że się rozmyślił, nie reaguje na maile z prośbą o przesłanie potrzebnych materiałów, na telefony takoż. Mówi się trudno, bierze się następną pracę. Tylko że niestety w opcji nr 3 Klient zwykle budzi się po kilku tygodniach &#8211; bywa że i po kilku miesiącach &#8211; z mniej lub bardziej subtelnym przypomnieniem, że mieliśmy coś razem robić i że dobrze, aby robota była gotowa na przedwczoraj.</p>
<p>I tutaj dochodzimy do ściany. Klienta staram się zrozumieć, zwykle jest to osoba mająca pod sobą co najmniej kilkunastu pracowników etatowych. A pracownik etatowy jak słyszy od szefa: &#8216;podskakuj&#8217; to co najwyżej zapyta jak wysoko lub jak długo ma czynność tę wykonywać. Szef wydaje polecenie i ma ten komfort, że może sobie przestać głowę zagadnieniem zawracać. Ewentualnie może za czas jakiś sprawdzić wynik pracy, jeśli jest niezadowalający to pechowy pracownik wędruje na zieloną trawkę, a w firmie tworzy się wakat. Z freelancerami bądź firmami zewnętrznymi jest nieco inaczej. Klient może być najlepszy, ukochany, przesympatyczny i w ogóle do zeżarcia, ale jeśli nie mamy z nim umowy na mocy której regularnie płaci za coś ryczałtem to sorry Winnetou, trza brać nową fuchę. Żeby nie zardzewieć i aby było z czego rachunki opłacić.<br />
Klient zwykle poniewczasie przypomina sobie o wspomnianym wyżej harmonogramie prac. I wskazuje palcem: proszę państwa, zgodnie z tą rozpiską powinienem otrzymać gotowy projekt trzy miesiące temu.<br />
Na co pozostaje tylko jedna odpowiedź &#8220;proszę pana, zgodnie z rozpiską to my te pieniądze wydaliśmy półtora miesiąca temu na ZUS oraz opłacenie podatku dochodowego&#8230;&#8221;.</p>
<p>Właśnie dlatego powstało Isido &#8211; aby można było sobie spokojnie zaplanować, kiedy co chcemy zrobić. Aby można było do odpowiedniej części naszych planów dopuścić osoby z nami przy danym zagadnieniu współpracujące. Bo w przypadku większości &#8216;wolnych zawodów&#8217; odpowiednie zaplanowanie czasu pracy to połowa sukcesu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/04/29/czas-czas-czas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Facebook rulez</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/02/13/facebook-rulez/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/02/13/facebook-rulez/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 22:37:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Obawiam się, że Nasza-klasa przespała swoje pięć minut. Bowiem wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż rok 2010 będzie symbolicznym początkiem końca sukcesu. Powód? Naturalnie facebookowa ofensywa.  Społecznościówka, która z pewną taką nieśmiałością pojawiła się na polskim rynku, w ostatnich miesiącach nabrała zadziwiającego szwungu.Niemalże nie ma dnia, bym nie otrzymała zaproszenia do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obawiam się, że Nasza-klasa przespała swoje pięć minut. Bowiem wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż rok 2010 będzie symbolicznym początkiem końca sukcesu. Powód? Naturalnie facebookowa ofensywa.  Społecznościówka, która z pewną taką nieśmiałością pojawiła się na polskim rynku, w ostatnich miesiącach nabrała zadziwiającego szwungu.<span id="more-208"></span>Niemalże nie ma dnia, bym nie otrzymała zaproszenia do kontaktów od kolejnego znajomego, który postanowił założyć sobie konto na Facebooku. Nie ma godziny, by nie pojawiła się informacja o tym, jak w ZooWorld, FarmVille, Happy Aquarium czy Mafia Wars radzą sobie konkretni znajomi. Regularnie napływają także zaproszenia/sugestie do zapisania się do kolejnej, mniej lub bardziej sensownej grupy.</p>
<p>I tu potęga Facebooka ujawnia się najpełniej. Na naszej-klasie nie było chyba większego obciachu niż dopisać się do grona fanek Kasi Cichopek, Lamborgini, wielbicieli Małysza czy poczciwych Smerfów. Użytkownicy Facebooka tego problemu najwyraźniej nie mają. O ile rozumiem doskonale sentymenta nakazujące dołączenie do grupy &#8216;urodzeni w latach 70-tych&#8217;, o tyle mniej do mnie przemawiają polityczno- społeczne akcje w stylu &#8216;podziękujmy premierowi&#8217; lub &#8216;zróbmy wszystko, by PiS nie powróciło do władzy&#8217;. Ale ok, polityka narodowym sportem Polaków jest, ktoś w ten sposób zamierza się określać, jego małpy, jego cyrk. Natomiast masowe pielgrzymki do grup skupiających osoby mające problem z porannym wstawaniem czy też uważające sformułowanie &#8216;w ch&#8230;&#8217; za doskonały liczebnik nieco mnie zadziwiają. Wydaje mi się że rozumiem &#8211; autokreacja, autoprezentacja i generalnie wrażenia jak po przesiadce z fiata do najnowszego modelu Lambo. Mnogość bajerów powoduje, że nie wiadomo czym najpierw się zachwycić i od czego rozpocząć zabawę.</p>
<p>A propos zabawy &#8211; naszoklasowe bukieciki, serduszka i insze graficzne wodotryski, którymi mogliśmy za drobną opłatą uradować znajomych to doprawdy mały pikuś w porównaniu z tym, jaką kasę na użytkownikach ma szanse zarobić Facebook.<br />
Ekstra rybki, domki, traktorki czy wręcz facebookowe monety, które nabyć możemy płacąc kilkanaście do kilkudziesięciu centów nie wydają się na pierwszy rzut oka żyłą złota. Ale po przeliczeniu na ilość użytkowników potencjalnie zainteresowanych upiększeniem swej farmy- rispekt. Duże brawa dla autorów gier również za umożliwienie użytkownikom całkiem niezłej zabawy bez inwestowania przez nich w wirtualnych światach realnych pieniędzy. Zasada langsam, langsam, aber sicher (a jeśli ci się pali to zapłać) wydaje się być zasadą sensowną.<br />
Natomiast brak social games może okazać się gwoździem do trumny naszej-klasy, a sądząc po ilości czasu, jaką na facebookowe giercowanie poświęcają moi znajomi (generalnie ludzie pracujący i to dość intensywnie) naszoklasowi specjaliści przegapili cholernie istotny trend. Połączenie funkcjonalności kilku serwisów (czat, album ze zdjęciami, blip/twitter) pod jednym dachem musiało się sprawdzić, a jeśli jeszcze dodamy do tego mistrzowsko rozegrany wątek sugestii, poleceń oraz wiadomości to zwyczajnie: chapeau bas.</p>
<p>Oczywistym jest też, że kwestią czasu pozostaje, kiedy dżezi będzie narzekać na Facebooka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/02/13/facebook-rulez/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
