<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Isido.pl - o internecie, zarządzaniu projektami i pracy grupowej &#187; Po godzinach</title>
	<atom:link href="http://www.isido.pl/blog/index.php/category/po-godzinach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.isido.pl/blog</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 23 Nov 2010 21:37:44 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Czego nie ma nasza-klasa?</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/11/02/czego-nie-ma-nasza-klasa/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/11/02/czego-nie-ma-nasza-klasa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Nov 2010 10:03:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Po godzinach]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=363</guid>
		<description><![CDATA[W zasadzie tytuł powinien brzmieć &#8220;czego nie ma nk.pl&#8221; ale coś na nową nazwę nie mogę się przestawić. Nie, żebym się szczególnie starała&#8230; 
Przez polski internet regularnie przewalają się dyskusje na temat tego, co się dzieje z naszą klasą i dlaczego fejsbuk jest lepszy.
Na temat fejsa już tu nieraz pisaliśmy, więc nie będę się powtarzać. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zasadzie tytuł powinien brzmieć &#8220;czego nie ma nk.pl&#8221; ale coś na nową nazwę nie mogę się przestawić. Nie, żebym się szczególnie starała&#8230; <span id="more-363"></span></p>
<p>Przez polski internet regularnie przewalają się dyskusje na temat tego, co się dzieje z naszą klasą i dlaczego fejsbuk jest lepszy.</p>
<p>Na temat fejsa już tu nieraz pisaliśmy, więc nie będę się powtarzać. Przedstawiciele nk.pl twierdzą, że strachu nie ma i zagrożenia w pozycji lidera nie widzą, słupki i wykresy wprawdzie nadal wyglądają po ich myśli, ale FB zaczyna naszych doganiać. Nie, że depcze po piętach, ale kontakt wzrokowy z liderem został już nawiązany.</p>
<p>Tymczasem, z mego osobistego doświadczenia wynika, że faktycznie życie przeniosło się z serwisu lokalnego na serwis globalny.</p>
<p>Po pierwsze- jak zaglądam na nk to regularnie widzę ubytki w ilości znajomych. Nie żebym ich tam jakoś odhaczała sobie czy prowadziła okolicznościowe notatki, ale ludzie odchodzą. Dokąd? można się tylko domyślać.</p>
<p>Po drugie, związane z pierwszym: kiedy ostatni raz dostaliście od kogoś zaproszenie na naszej klasie? a kiedy na facebooku? No właśnie.</p>
<p>Po trzecie. Aktywność większą wykazują znajomi z fejsa. Tytułem eksperymentu dodałam niedawno kilka zdjęć na nk. Ze dwa lata temu fotki w pół dnia zaliczały pod setkę odsłon i kilka- kilkanaście komentarzy. Teraz wprawdzie było święto, ale odsłon przez półtora dnia zdjęcie miało 3. Słownie: trzy. Analogiczne fotki wrzucone na FB doczekały się i komciów i &#8216;lajków&#8217;, w nieporównywalnie krótszym czasie.</p>
<p>Po czwarte, nieśmiertelne społecznościowe gry. O tym biznesie to ja osobno wkrótce napiszę, ale wprowadzone zarówno na FB jak i na nk gwarantują użytkownikom niezłą rozrywkę i porcję codziennej rywalizacji. Na FB w zasadzie na palcach obu dłoni mogę policzyć osoby, które w nic nie grają. Na nk statystyki przedstawiają się odwrotnie: są nielicznie którzy grają niemal we wszystko i jest rzesza która konto ma tam chyba wyłącznie z przyzwyczajenia.</p>
<p>Wychodzi na to, że nasza klasa nie ma już aktywnych, ciekawskich użytkowników&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/11/02/czego-nie-ma-nasza-klasa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chwalmy układ za układ, i alleluja śpiewajmy mu. Temu Fejsbuku</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/09/30/chwalmy-uklad-za-uklad-i-alleluja-spiewajmy-mu-temu-fejsbuku/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/09/30/chwalmy-uklad-za-uklad-i-alleluja-spiewajmy-mu-temu-fejsbuku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Sep 2010 21:03:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Po godzinach]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Z życia wzięte]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=341</guid>
		<description><![CDATA[Tak jak lat temu ze trzy zachwycałam się na łamach innego bloga nowym serwisem &#8216;nasza-klasa&#8217;, tak teraz jestem monotematyczna w swych rozważaniach i znów wpis sponsoruje nam literka &#8220;F&#8221; jak Facebook.
Obserwuję bowiem na rzeczonym serwisie poczynania znajomych organizujących konwenty. Przed momentem we Wrocławiu zakończyły się Inne Sfery, wkrótce w Toruniu odbędzie się &#8220;Copernicon&#8221;.
W zamierzchłych czasach, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak jak lat temu ze trzy zachwycałam się na łamach innego bloga nowym serwisem &#8216;nasza-klasa&#8217;, tak teraz jestem monotematyczna w swych rozważaniach i znów wpis sponsoruje nam literka &#8220;F&#8221; jak Facebook.<span id="more-341"></span></p>
<p>Obserwuję bowiem na rzeczonym serwisie poczynania znajomych organizujących konwenty. Przed momentem we Wrocławiu zakończyły się Inne Sfery, wkrótce w Toruniu odbędzie się &#8220;Copernicon&#8221;.</p>
<p>W zamierzchłych czasach, kiedy nie miało się rodziny, pracowało się raczej na etacie (z drobnym dodatkiem freelancerki) i wieczorami zamiast dłubać nad kolejnym projektem można było jak człowiek cywilizowany odpocząć po dniu pracy &#8211; otóż, w tych odległych czasach zdarzało się popracować przy tym lub innym konwencie. Ówczesną partyzantkę wspominam ze sporym sentymentem, ale rozwój serwisów społecznościowych uświadamia mi z każdym dniem, jakim ułatwieniem dla organizatorów tego typu imprez stał się internet z całym dobrodziejstwem inwentarza.</p>
<p>Kilka lat temu, kiedy nie było jeszcze naszej-klasy i FB, metodą na rozreklamowanie imprezy jak najmniejszym kosztem (ta opcja zawsze bardzo się liczyła) było:<br />
- rozesłanie maili po znajomych<br />
- poinformowanie kogo się da przez GG<br />
- reklama na #irc&#8217;u<br />
- z esemesami bywało różnie, mam wrażenie że dziesięć lat temu była to zbyt droga zabawa, by warto się w nią bawić na masową skalę<br />
- przygotowanie własnym sumptem chałupniczą metodą plakatów/ ulotek i rozwieszanie/ rozkładanie ich na podobnych, zaprzyjaźnionych imprezach, w klubach, księgarniach, akademikach itp.</p>
<p>Co zmieniła nasza-klasa? Ano to, że można było rozsyłać informację również tą drogą po znajomych, że można było stworzyć imprezie profil fikcyjny, do którego zapraszało się pół fandomu, przy czym z uwagi na ograniczoną funkcjonalność naszej-klasy najlepszym rozwiązaniem było zamieszczanie informacji pod postacią nowych zdjęć.</p>
<p>Facebook, z całą swoją złożonością, funkcjonalnością i możliwościami, przy jednoczesnej prostocie obsługi stanowi rewolucję. Podobnie jak w przypadku naszej-klasy tworzymy profil imprezy, ale możliwości jakie oferuje amerykański gigant to mniej więcej różnica tej jakości, jak gdyby się przesiąść z poczciwego peceta 386 na najnowszy model laptopa. Niebo a ziemia.<br />
Wpis który zamieścimy u siebie jako organizator danej imprezy pojawia się automatycznie na tablicy wszystkich osób, które są naszymi znajomymi/ lubią nas. Osoby te mogą nasz wpis polubić, skomentować, polecić, udostępnić u siebie. Wtedy informacja dociera także do ich znajomych, oni też mogą info polubić/ udostępnić, wiadomość idzie dalej, ot taki sympatyczny łańcuszek. A ponieważ na Fejsbuku znajomi o wspólnych zainteresowaniach szybko się odnajdują, można uznać, że jest to bardzo skuteczna metoda rozpowszechniania wiadomości.<br />
Wiedzą o tym doskonale firmy, tworzące strony konkretnych produktów lub marek- przez proste kliknięcie ikonki &#8216;lubię&#8217; można błyskawicznie dołączyć do grona fanów. Na wielbicieli danej marki czekają liczne niespodzianki, począwszy od nieoficjalnych informacji na temat produktów jakie wkrótce pojawią się na rynku, poprzez zniżki na produkty w sklepach firmowych, talony uprawniające do zakupu oferty specjalnej &#8211; tu w zasadzie możliwości promocji ogranicza tylko fantazja działu kreacji i budżet przeznaczony do rozdysponowania pomiędzy wiernych klientów. Co ma z tego firma? bezpośredni namiar na osoby żywo zainteresowane ich ofertą, które najprawdopodobniej skorzystają z zaoferowanego im kuponu, a przy okazji być może poinformują o produkcie swoich znajomych. Ręka w górę, kto jeszcze nie dostał wiadomości &#8220;użytkownik XY lubi XYZ i uważa, że ty też go polubisz&#8221;?</p>
<p>Wracając do naszych baranów. Druga sprawa. Wpis taki możemy opatrzyć linkiem, materiałem multimedialnym (np. filmikiem zamieszczonym uprzednio na youtube lub vimeo), grafiką- to znacznie przyczynia się do zwiększenia atrakcyjności przekazu. Przekłada się to bezpośrednio na większą szansę, że ludzie w to klikną, a kliknąwszy- polubią bądź udostępnią u siebie.</p>
<p>O łatwości zdobycia kontaktu z potencjalnym gościem/ twórcą programu/ uczestnikiem pisać nie będę, bowiem to rozumie się samo przez się.</p>
<p>Facebook oferuje naprawdę sporo możliwości. Jeśli ma się zacięcie do marketingu szeptanego można niewielkim nakładem sił i zerowym niemal nakładem kosztów dokonać rzeczy wielkiej. Gdybym miała wskazać na podręcznikowy przykład, zasługujący na uwiecznienie w postaci case study to &#8211; pozostając w klimatach fantastycznych- wskazałabym na organizatorów wspomnianego na początku Coperniconu oraz na Tomka z Fabryki Słów. Ten ostatni skupił wokół siebie liczne grono czytelników książek, firmowanych przez lubelskie wydawnictwo. Pod jego wpisami toczą się żywe dyskusje, a jednocześnie panuje sympatyczny, familiarny wręcz klimat. Chapeau bas.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/09/30/chwalmy-uklad-za-uklad-i-alleluja-spiewajmy-mu-temu-fejsbuku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szwaja &#8211; bez happy endu</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/02/szwaja-bez-happy-endu/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/02/szwaja-bez-happy-endu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 May 2010 20:09:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Po godzinach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=237</guid>
		<description><![CDATA[Na okoliczność długiego majowego weekendu wzięłam na warsztat literaturę lekką, łatwą i przyjemną. Don Tapscott nie zając, nie ucieknie (choć też jest to książka sympatyczna). Panie i panowie, przed państwem najnowsza powieść Moniki Szwai. &#8220;Zupa z ryby fugu&#8221;, taki bowiem tytuł nosi kolejna powieść popularnej pisarki, to poniekąd piąty tom cyklu zainaugurowanego &#8220;Klubem Mało Używanych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na okoliczność długiego majowego weekendu wzięłam na warsztat literaturę lekką, łatwą i przyjemną. Don Tapscott nie zając, nie ucieknie (choć też jest to książka sympatyczna). Panie i panowie, przed państwem najnowsza powieść Moniki Szwai. <span id="more-237"></span>&#8220;Zupa z ryby fugu&#8221;, taki bowiem tytuł nosi kolejna powieść popularnej pisarki, to poniekąd piąty tom cyklu zainaugurowanego &#8220;Klubem Mało Używanych Dziewic&#8221;. O ile piewsze dwa tomy &#8220;dziewic&#8221; były utrzymane w klimacie charakterystycznym dla dotychczasowych dokonań Szwai, o tyle trzy ostatnie części mam wrażenie z lekka szwankują. Wcześniejsze, luźno z sobą powiązane powieści z życia &#8216;telewizorów&#8217;, ludzi od koni i agroturystyki a także bynajmniej nie przynudzającej polonistki miały kilka wspólnych cech. Przede wszystkim ogromny, porażający optymizm. Bohaterki &#8211; nie zapominajmy, że mamy do czynienia z literaturą stricte kobiecą &#8211; z pieśnią na ustach realizowały się zawodowo. Owszem, jakieś obawy co do przyszłości oraz sensu obranego zawodu mieć mogły, zarabiały powiedzmy raczej przeciętnie, ale cieszyły się generalnie szacunkiem i uznaniem otoczenia. Ewentualne kłopoty na tle prywatnym, rodzinnym bądź uczuciowym dostarczały czytelnikom rozrywki, a Autorce solidnej pożywki do pisania kolejnych rozdziałów. Otoczenie sympatycznych, życzliwych ludzi, konkretne pasje i zainteresowania a przede wszystkim umiejscowienie akcji w Polsce &#8216;tu i teraz&#8217;, w konkretnym mieście i konkretnym czasie to kolejne wspólne cechy powieściowych &#8216;dekoracji&#8217;. Ostatnie trzy tytuły niosą jednak pewne zmiany.</p>
<p>Po pierwsze, nie jest już tak sielsko, anielsko.<br />
Po drugie, Autorka mam wrażenie zaczęła pisać literaturę bardziej zaangażowaną, przy okazji popuszczając cugli swym własnym poglądom na aktualne tematy społeczno- polityczne.<br />
Po trzecie, mam wrażenie pewnego oderwania od rzeczywistości. Licentia poetica oczywiście nadal obowiązuje i to Autorki świętym prawem jest pisać tak, jak jej w duszy gra, ale umówmy się: ile kobiet, uciekających od mężów/damskich bokserów może sobie pozwolić na dzień dobry na luksus wystawienia temuż mężowi rachunku za minione lata na kilkadziesiąt tysięcy złotych i przelanie z konta wspólnego na konto prywatne tejże kwoty? Ile kobiet, rozpoczynających po różnych burzliwych perypetiach nowe życie jest rozchwytywanych zawodowo, zarabiając dobrze powyżej średniej krajowej? Oczywiście, zdarzają się takie jednostki, tylko na bogów, dlaczego pojawiają się one z reguły w książkach Szwai?</p>
<p>Wracając do rzeczy, czyli do tytułowej zupki rybnej. Czym Szwaja nie zaskakuje: znów spotykamy starych znajomych. Znów mamy Szczecin. W tle telewizja, polonistyka, rosyjskie ballady Saszy W. Natomiast atmosfera książki jest wyraźnie dołująca. Depresja, w jaką wpędza się jedna z bohaterek, trollowanie na internetowych forach, po raz kolejny nieciekawe relacje z teściami/ rodzicami &#8211; to wszystko sprawia, że &#8220;Zupa z ryby fugu&#8221; nie jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną. Nie poprawia ona humoru, nie podnosi na duchu, nie pozwala oderwać się od rzeczywistości. Andrzej Rostocki z &#8220;Rzeczpospolitej&#8221;, który w swych comiesięcznych książkowych rankingach <em>the best of</em> regularnie gani Szwaję za nadmierny optymizm będzie zapewne zachwycony. Jako czytelniczka zachwycona nie jestem. Powieść ewidentnie potrzebuje ciągu dalszego. Za wiele wątków nie zostało zakończonych, zresztą powiedzmy sobie szczerze: książkowe zakończenie niewiele osób zadowoli. Nie lubię urwanej akcji, nie przepadam za greckimi tragediami, a tymczasem jedna z moich ulubionych autorek właśnie coś takiego mi zaserwowała. Doprawdy nie wiem, czy mam ochotę sięgać jeszcze raz po &#8220;Zupę&#8230;&#8221; (ot takie niewinne zboczenie, ulubione książki mam zwyczaj czytać co najmniej dwa razy. Dla wydobycia dodatkowych smaczków oczywista). Obrazowo rzecz ujmując, &#8220;Zupie z ryby fugu&#8221; bliżej do książek I. Sowy &#8211; pozornie sympatycznych i lekkich, przy bliższym zapoznaniu się dołujących jak cholera- niż do tradycyjnej twórczości Moniki Szwai. Nie będę się też zarzekać, że zraziłam się do powieści szczecińskiej pisarki dokumentnie, ale coś mi zaczęło zgrzytać we wzajemnych relacjach na linii czytelnik- twórca.</p>
<p>Podsumowując: rzecz dla fanów twórczości Moniki Szwai, powieść dla wielbicieli duetu Róża-Lila (coś mnie się widzi, że trzecia dama wkrótce do nich na stałe dobije), ale podczas lektury nie liczcie na świetną zabawę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/05/02/szwaja-bez-happy-endu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czwarta władza? ależ skąd&#8230;</title>
		<link>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/04/24/czwarta-wladza-alez-skad/</link>
		<comments>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/04/24/czwarta-wladza-alez-skad/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Apr 2010 21:24:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Asiek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Po godzinach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.isido.pl/blog/?p=225</guid>
		<description><![CDATA[Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni po raz kolejny potwierdziły to, co większość z nas od dawna podejrzewa. Media, tytułowane grzecznościowo czwartą władzą, mają nad nami moc, o jakiej ani się śniło staremu Monteskiuszowi.Trójpodział władzy, o którym dziatki w szkołach się uczą sprawdzał się w zasadzie przez stulecia. Jednakże wiek XX, a przede wszystkim XXI zmusza nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni po raz kolejny potwierdziły to, co większość z nas od dawna podejrzewa. Media, tytułowane grzecznościowo czwartą władzą, mają nad nami moc, o jakiej ani się śniło staremu Monteskiuszowi.<span id="more-225"></span>Trójpodział władzy, o którym dziatki w szkołach się uczą sprawdzał się w zasadzie przez stulecia. Jednakże wiek XX, a przede wszystkim XXI zmusza nas do zrewidowania swoich poglądów. Osobiście jestem pod wrażeniem obecnej potęgi mediów. Sposób przekazywania informacji, metoda kreowania tegoż przekazu, akcentowanie takich a nie innych wiadomości, poniekąd prowokowanie całkowicie oddolnych ruchów w społeczeństwie &#8211; czapki z głów. Bardzo niewiele osób, z którymi miałam okazję dyskutować na temat Smoleńska prezentowało własne poglądy. Większość cytowała mi niemal słowo w słowo to, co parę godzin wcześniej mogłam przeczytać na stronach gazet. Zastanawiająca jednomyślność, przy czym nadal bez problemu da się odróżnić od siebie zwolennika Gazety Wyborczej i Radia Maryja. To samo wydarzenie, te same fakty, podane inaczej, zinterpretowane na dwa całkiem różne sposoby. Wpływ mediów oraz tempo przekazywania informacji są nie do przecenienia, ale obok mimowolnego podziwu pojawia się pewien niepokój.<br />
Po raz kolejny potwierdza się, że &#8216;ciemny lud&#8217; kupi wszystko, pod warunkiem że zostanie to odpowiednio podane, że o doprawianiu takiego &#8216;dania&#8217; sosem publicystycznym nie wspomnę. Co mnie uderzyło chyba najbardziej: nagle okazało się, że Lech i Maria Kaczyńscy mają całkiem sporo ładnych zdjęć. Fotoedytorzy wyretuszowali dostępne fotki na potrzeby żałoby? czyli mam rozumieć, że wcześniej się nie dało? Druga oczywista oczywistość: nagle okazało się, że Kaczyńscy są sympatyczni, rodzinni, lubiani, a śp. prezydent z dyżurnego obiektu celnych żartów awansował do rangi wizjonerskiego męża stanu. Zgoda, de mortuis aut bene aut nihil, ale wolta dokonana przez przedstawicieli naszej czwartej władzy budzi pewien niesmak, przy czym reakcja tłumu na rzeczoną woltę przyprawia widza o zażenowanie.</p>
<p>Ameryki raczej nie odkryję, w blogosferze oraz w działach publicystycznych większości gazet i portali powiedziano na temat katastrofy pod Smoleńskiem wszystko. Nie sposób nie zgodzić się z tymi, którzy &#8211; pod kątem medialnym &#8211; porównali tę kwietniową sobotę z pamiętnym 11 września i atakiem na WTC. Owszem, zasadniczą różnicą jest fakt, iż teraz mamy społecznościowych serwisów do wyboru, do koloru. Dzięki temu sposobów na wyartykułowanie swoich poglądów i mniej lub bardziej subtelne manifestowanie przekonań są setki, przy czym wspomniane manifestacje nie wymagają zwykle od swych autorów więcej wysiłku niż kliknięcie myszką.</p>
<p>Ale wracając do mediów &#8211; wirtuozeria mistrzów szklanego ekranu na szczęście mnie ominęła, choć niezawodny internet donosi, że poziom pytań zadawanych poszczególnym gościom osiągnął kolejne szczyty. A w zasadzie sięgnął dna.<br />
Ciekawa też jestem, czy fakt, iż w sobotę późnym rankiem niemożliwym było wejść na strony PAPu i Rzeczpospolitej, podczas gdy Gazeta.pl śmigała raczej sprawnie dowodzi lepszej jakości serwerów gazetowych, czy też pierwsze dwa serwisy miały wyraźnie więcej odwiedzających.</p>
<p><strong>Edit</strong>: w najnowszym numerze miesięcznika &#8220;Press&#8221; temat zachowania mediów po 10.04 ujęto znacznie lepiej, niżby wyżej podpisana była w stanie to zrobić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.isido.pl/blog/index.php/2010/04/24/czwarta-wladza-alez-skad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

