Aktualności powodziowe? tylko w internecie

Nie można powiedzieć, by wiosna AD 2010 nie obfitowała w wydarzenia gwałtowne i medialne. Katastrofa prezydenckiego samolotu, kolejna powódź tysiąclecia, o nagłym i niespodziewanym zejściu z tego świata paru wokalistów (z DIO na czele) nie wspominając. Tematem który żywotnie nas ostatnio obchodził była rzecz jasna sytuacja powodziowa na Opolszczyźnie oraz w stolicy Dolnego Śląska.
I tak jak w 1997 r. najlepszym – imho- źródłem informacji były reportaże Marii Wiernikowskiej, tak przy tegorocznej powodzi najlepiej sprawdza się internet.

W 1997 r. sieć w Polsce raczkowała. Mam wrażenie, że był to czas zakładania sobie pierwszych skrzynek pocztowych w domenie @polbox.com, korzystania z netszkapy i altavisty i umawiania się na pogaduszki poprzez ICQ. Ale nic sobie za te wspomnienia uciąć nie dam. W każdym razie pewną opcją jest, iż połączenie ze światem następowało za pośrednictwem modemu i wdzwaniania się na linię tepsy poprzez nieśmiertelne 0202122. Trzynaście lat temu aby uzyskać informację na temat tego, co dzieje się na terenach objętych przez powódź włączało się radio lub telewizję z nadzieją, że dziennikarze wspomną choć w kilku słowach o sytuacjach na interesujących nas obszarach. Telefony stacjonarne u rodziny i znajomych mieszkających na zagrożonych powodzią terenach nader często milczały, a o komórkach można było pomarzyć.

W 2010 roku sytuacja zmieniła się diametralnie, a to za sprawą internetu i telefonów  komórkowych. Dziennikarze mam wrażenie są o krok za internautami. Najlepszym źródłem informacji na temat tego, co w tej chwili dzieje się we Wrocławiu nie są lokalne portale (i nie dlatego, że zdarzyło im się zaliczyć pad), nie jest nią oficjalna strona miasta Wrocławia, ani nie jest nim regionalne wydanie ogólnopolskiego portalu, a blogi. Konkretnie blog: wroclawzwyboru.blox.pl. Robota iście koronkowa, a przy okazji społecznościowy majstersztyk, któremu można tylko przyklasnąć. Pracowicie zbierane relacje, nadsyłane przez dziesiątki- jeśli nie setki – mniej lub bardziej przypadkowych czytelników. Wiadomości w formie podcastów. Liczne zdjęcia. Apele o pomoc, sygnały na temat możliwości przerwania wałów przez podnoszącą się Odrę, aktualizowane w zasadzie co kilka minut doniesienia z powodziowego frontu. Nowe wiadomości pojawiały się minionej nocy aż do 7 rano. Konia z rzędem temu, kto wskaże redakcję która wykazała się podobną pracowitością. W tej sytuacji absolutnie mnie nie dziwi, że blog notuje kilkadziesiąt tysięcy wejść w ostatnich dniach.

Jako przedstawicielka ‘pokolenia sieci’ nie mam odruchu włączania radia i poszukiwania tam najbardziej aktualnych informacji. Telewizja również nie jest w stanie w tak ekstremalnych przypadkach dostarczyć najświeższych informacji, bowiem po pierwsze telewizyjny hot news to w internecie wiadomość sprzed dobrych paru chwil, a po drugie maniera dziennikarska nakazująca powtarzać każdego newsa po naście razy z tym samym komentarzem wykończyłaby świętego. Pozostaje internet i jak widać na załączonym obrazku, sprawdza się on nieźle. Oczywiście trzeba brać poprawkę na pewien chaos w podawanych wiadomościach oraz na kolportowane w najlepszej nawet woli newsy nie potwierdzone, ale też ilość kanałów jakimi w necie dystrybuowane są informacje jest ogromna i pozwala na skonfrontowanie i potwierdzenie wiadomości u innego źródła.

Jedna odpowiedź do “Aktualności powodziowe? tylko w internecie”

  1. Dzięki za zauważenie :) Tak jakoś wyszło, przypadkowo jednak. A blog działa teraz pod nowym adresem: http://wroclawzwyboru.pl
    Pozdrawiam!

Dodaj odpowiedź