Tak ostatnio jakoś albo zrobiłem się zrzędliwy i marudny, albo obrodziło “badaniami”, których wspólnym mianownikiem jest jedno – bezrozumne wykorzystywanie danych statystycznych.
Ciekwsze z tych, które zapamiętałem to informacja na Science Daily, że kobiety, które piją “trochę” alkoholu mają mniejsze problemy z nadwagą niż te, które nie piją wcale. “Transcendentalnie to się wszystko zgadza”, że tak zacytuję klasyka, jednak zważywszy na to, że alkohol pije się raczej w towarzystwie, więc kobiety “trochę” pijące są po prostu bardziej aktywne towarzysko, ze wszystkimi tego konsekwencjami, już w badaniu umyka.
Albo inne badanie, z którego wynika, że im więcej rozmawia się przez komórkę w czasie ciąży, tym większe prawdopodobieństwo że dziecko będzie miało problemy społeczne. Ja przepraszam za brutalną dosłowność i generalizowanie, ale, w ogólności, przez komórkę nie pytlują godzinami osoby o poziomie świadomości społecznej zwiększającej szansę na zrównoważone wychowanie dziecka – te bowiem pracują, zarabiają albo się uczą. (Disclaimer: nikogo nie chcę obrazić i nie sugeruję jakichś prawideł mających zastosowanie do wszystkich przypadków
)
I stare, ale ciągle, nomen omen, jare “statystyki” pokazujące że po alkoholu jest więcej wypadków niż po innych, nielegalnych używkach. No pewnie że jest więcej, bo mniej osób pali jakieś świństwo niż pije, nawet na umór..
Innymi słowy, opieranie się na badaniach i statystykach wymaga dodatkowego zaangażowania własnego rozumu. Niby oczywiste, ale widząc ludzką niechęć do używania tego narządu, wydaje się że warto o tym wspomnieć. Bowiem coraz więcej badań wydaje się zaczynać od pytania “A te 2+2, to ile ma być na końcu?”
Aż boję się pomyśleć co siedzi w badaniach z dziedzin, na których się kompletnie nie znam…


Dużo racji w tej “frustracji”.
Może dodam coś z trochę z innej beczki. Mnie zawsze irytuje jak podaje się np. “PKP odwołało 46 połączeń kolejowych”. I koniec. 46? To dużo czy mało? Ile jest wszystkich połączeń w skali kraju? Może lepiej było by powiedzieć “… odwołało 5% połączeń…”.
To co tłumaczy dziennikarzy to pewnie: 5%? Tylko 5%? To nie robiłoby sensacji. Powiedzmy 46 i przedstawmy temat tak by wyglądało tragicznie.