Pan “mogę wszystko sam” nie płaci

Na forum AdTaily pojawił się wątek w którym jednym z pytań było – za co właściwie oddawać AdTaily część zarobionych pieniędzy, skoro za reklamodawcami i tak wypadałoby się rozejrzeć samemu? Pytanie które w takiej czy innej formie każdy pracujący “w branży” słyszał od klientów wiele razy… a odpowiedź na nie jest od zawsze jedna.
Nie raz bowiem (i nie dwa ;) ) zdarzyło mi się słyszeć “przecież stronę to ja sobie mogę sam…”, “sam mogę kupić na allegro taki skrypt…”, “przecież te teksty mógłbym sam sobie napisać…” itepe , itede, etece. Że nie wspomnę o tym co akurat w tym miejscu jest dość żywotne – “przecież każdy może sobie zainstalować jakiś darmowy system do zarządzania projektem” ;) Cóż.

Technicznie każda z tych rzeczy jest możliwa, nawet pomijając fakt, że w 50% przypadków jakość “samoróbki” będzie odstawać od jakości produktu dostarczonego przez fachowca. Załóżmy jednak, że byłyby to produkty równoważne- tak jak sprzedawanie powierzchni reklamowej nie zależy od tego, jakiego narzędzia użyjemy do jej zapełnienia. Za co więc płacić?

Po prostu za to, że nie trzeba się samodzielnie wszystkim zajmować- bo czas i zasoby kosztują. Wygoda kosztuje. Kiedy kupuję bilet na tramwaj, nie pomstuję że właściwie za co mam płacić skoro mogę dojść/dojechać do celu sam- dlatego że albo akurat nie mogę (bo samochód w naprawie), albo zajmie to więcej czasu (bo korki), albo coś jeszcze innego składnia mnie do wyboru komunikacji miejskiej.

Wszystko jest kwestią kalkulacji. Norweskiego także mógłbym się nauczyć sam, ale jednak płacę szkole językowej (choć w sumie i tak ja pracuję nad swoją znajomością języka a nie oni) dlatego, że tak jest szybciej, pewniej i wygodniej. Kosztuje to dużo więcej niż książki i kasety do samodzielnej nauki, ale… nie idę do nauczyciela i nie mówię mu “przepraszam, za co ja mam płacić skoro i tak sam wkuwam słówka?”

Czyż nie tak?

Dodaj odpowiedź