Indexed Database API – baza danych w przeglądarce

Webhosting.pl doniósł, że W3C rozpoczyna prace nad standardem bazodanowego silnika obsługiwanego przez przeglądarkę.  Czyli właśnie nad Indexed Database API.  Odruchowo chciałoby się przyklasnąć idei przeglądarki z lokalną bazą danych, po chwili zastanowienia się jednak… nasuwa się cytat z klasyka – “Można? Można. Tylko po co?”

Otóż cel jest jak najbardziej zrozumiały, jednak wizja przeglądarki jako maszyny do wszystkiego wywołuje u mnie gęsią skórkę. Toć współczesne przeglądarki mają niemały problem z wydajnym i poprawnym wyświetleniem co bardziej skomplikowanych dokumentów HTML (próbowaliście stworzyć w IE tabelkę z ponad 7000 komórek?), że  o wydajnym przejęciu funkcjonalności zapewnianej dotychczas przez Flasha nie wspomnę (kto próbował zrobić przy pomocy jQuery kilka cross-fade’ów zdjęć jednocześnie wie o czym mówię). A tu jeszcze przeglądarki mają wziąć na siebie to, czym do tej pory zajmował się serwer. Ja wyraźnie czuję powiew grozy.

Wiem, że od roboczego szkicu do pełnej specyfikacji droga daleka, ale zawsze warto zastanowić się czy podąża ona w dobrym kierunku. Jeśli bowiem przeglądarka ma zapewnić wszystko co potrzebne do działania bogatej aplikacji internetowej (a te z reguły operują na dość pokaźnych bazach danych – w końcu RIA znajduje zastosowanie głównie w sprawach nietrywialnych) – gdzie jest miejsce na netbooki, będące tanią końcówką sieci? Gdzie miejsce na system w chmurze? Jak ma się idea “wszystkomającej” przeglądarki do bezpieczeństwa przechowywania i przesyłu danych? Wirtualne maszyny, które zapewniają działanie aplikacji na różnych platformach (a tym przecież byłaby taka przeglądarka) już mamy i wiadomo, że nie jest to specjalnie wydajne rozwiązanie…

Moim zdaniem, idea szczytna, acz nieco nadmuchana. W końcu do tej pory wszystko szło raczej w kierunku tego, by aplikacje działały w sieci, do której dostęp ma być łatwy i powszechny. Dlaczego więc z mozołem opracowywać platformę, pozwalającą dostęp do tejże ograniczyć?

Pomysł pewnie wyewoluuje i znajdzie zastosowania pośrednie, w których będzie bardzo przydatny- ja jednak mam przeczucie, że jest to krok w złym kierunku. Złym, to znaczy takim, w którym po raz kolejny wrócimy do wykrywania przeglądarek i pisania oddzielnego kodu dla każdej z nich… czego ani sobie, ani developerom, ani użytkownikom sieci nie życzę :)

Dodaj odpowiedź