Pan Lodowego Ogrodu, czyli jeszcze mogę ;)

I otóż nadszedł dzień, że światło dzienne ujrzał trzeci tom “Pana Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza. Na to, że wbrew początkowym zapowiedziom nie będzie to tom ostatni, byłem przygotowany od dawna dzięki informacjom od Dobrze Poinformowanych Znajomych. Zastanawiałem się jednak, jak będzie wyglądał na tle poprzedniej części, bowiem znaleźć cykl fantastyczny, który utrzymuje poziom przez więcej niż 2 tomy jest niezwykle ciężko.
I cóż się okazało? Tom drugi jest nieco gorszy od trzeciego. Grzędowicz znów serwuje kawał solidnej fantastyki, do której zdążył przyzwyczaić czytelników. Tym razem jednak brak dłużyzn i większych zgrzytów, jakie czuć było w tomie drugim. Trzeci tom “Pana Lodowego Ogrodu” to książka świetna i wciągająca, napisana tak bez zadęcia, jak i bez niepotrzebnego epatowania mięchem, seksem i czym tam jeszcze. Bardzo polecam cały cykl – tom trzeci jest  na tyle dobry, że przy jego czytaniu okazało się, że jeszcze potrafię przeczytać niemal 600 stron w cztery godziny, co nie zdarzyło mi się od dobrych kilku lat :)

Dodaj odpowiedź