Człowiek człowiekowi zależnie od branży

Ostatnio zmuszony byłem szukać pomocy fachowca w sprawie na której się kompletnie nie znam. Kuchenki gazowej konkretnie, która wzięła i zaczęła gasnąć po puszczeniu pokrętła. Telefon wykonałem w zasadzie jeden i… cytując klasyka, “przemyślunka mnie dopadły gdy ujrzałem taki film”. Po krótkiej rozmowie pan fachowiec powiedział coś takiego – “ooo, wie pan, z tą konkretną to panu nie pomogę, to by pan musiał do serwisu firmowego… ale niech pan spróbuje zdjąć pokrętła i sprawdzić czy zapala, ten model tak ma że czasem się tam blokuje, powinno pomóc, a jak nie to proszę delikatnie poruszać termoparą bo ona też czasem styku nie łapie. Jakby dalej nie paliła – to tylko serwis.”

Cóż się okazało – pójście za darmową (!) poradą,  zdjęcie i założenie pokręteł pomogło (i niech ktoś powie że tylko komputery tak mają ;) ),  kuchenka pali jak złoto, a ja zacząłem się zastanawiać, czy słyszałem o podobnej rozmowie w szeroko pojętej branży internetowej. Albo czy słyszałem, że ktoś słyszał.

Nie, nie słyszałem. O żadnej udzielonej bezpłatnie, ze zwykłej ludzkiej chęci pomocy, radzie w rodzaju “proszę sprawdzić czy nie ma tam pliku index.html i jak jest to usunąć i powinno zadziałać”, “proszę dodać w nagłówku taką linijkę z charsetem, to sobie w Googlu znaleźć można”, “proszę spróbować gdzieś w panelu serwera ustawić domyślny interpreter na PHP5″. Takiej, którą średnio kumaty użytkownik jest w stanie wykonać, a która np. sprawi że zadziała mu niedziałająca aplikacja.

Czy to kwestia tego, że ludzie nie dzwonią z problemami, które można załatwić “na telefon” ? Czy dlatego, że wśród webdeveloperów mocno zakorzenione jest przekonanie, że “wiedzę się ceni” ? Czy dlatego wreszcie, że często użytkownik jest zwany “użyszkodnikiem” tylko pół-żartem, a drugie pół- serio?

Dodaj odpowiedź